Za ekipę pracującą na dachu nie zawsze odpowiada wyłącznie właściciel budynku. Za bezpieczeństwo swoich pracowników odpowiada przede wszystkim ich pracodawca. Przy robotach budowlanych obowiązki mają też inwestor, kierownik budowy lub kierownik robót. Właściciel albo zarządca musi z kolei dbać o stan obiektu i jego bezpieczne użytkowanie.
Same szelki i lina to za mało. Potrzebne są odpowiednie miejsca kotwiczenia, dobrze dobrany sprzęt i jasne zasady pracy. Dużo łatwiej zadbać o to wtedy, gdy system asekuracji zostanie przewidziany już podczas projektowania budynku.
Przegląd klimatyzacji, czyszczenie świetlików, naprawa pokrycia, serwis fotowoltaiki czy odśnieżanie dachu mogą wymagać wejścia w strefę, w której istnieje ryzyko upadku. Dlatego zarządca powinien wiedzieć nie tylko, kto wchodzi na dach. Ważne jest również to, czy pracownik może bezpiecznie dostać się do miejsca pracy i wrócić z niego.
Odpowiedzialność może być podzielona pomiędzy kilka osób i firm. Przed rozpoczęciem prac warto więc jasno ustalić, kto organizuje roboty, kto je nadzoruje i w jaki sposób pracownicy będą chronieni przed upadkiem.
Pracownicy wchodzą na dach bez zabezpieczenia? W pierwszej kolejności trzeba spojrzeć na obowiązki ich pracodawcy. To on odpowiada za organizację pracy oraz zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków.
Art. 207 Kodeksu pracy wskazuje, że pracodawca ma chronić życie i zdrowie pracowników oraz organizować pracę tak, aby mogli wykonywać swoje obowiązki bezpiecznie.
Nie oznacza to, że właściciel budynku lub inwestor nie musi interesować się tym, co dzieje się na dachu. Jego obowiązki będą zależały między innymi od rodzaju wykonywanych prac. Inaczej wygląda zwykły serwis urządzenia, a inaczej remont lub większe roboty budowlane.
Przy robotach budowlanych inwestor odpowiada za takie zorganizowanie procesu budowy, aby uwzględniał zasady bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. Kierownik budowy organizuje z kolei prace i prowadzi je zgodnie z przepisami BHP. Koordynuje też działania, które mają ograniczyć ryzyko wypadku.
Przepisy dotyczące BHP przy robotach budowlanych wskazują również, że bezpośredni nadzór nad bezpieczeństwem na stanowiskach pracy sprawują między innymi kierownik robót i mistrz budowlany.
Nie działa tu prosta zasada: „to mój dach, więc odpowiadam za wszystko”. Tak samo błędne byłoby założenie: „wynająłem firmę, więc bezpieczeństwo ekipy już mnie nie dotyczy”.
Właściciel lub zarządca odpowiada za prawidłowe utrzymanie budynku, jego stan techniczny oraz wymagane kontrole. Firma wykonawcza odpowiada natomiast za swoich pracowników i sposób, w jaki organizuje im pracę.
Sytuacja robi się bardziej złożona, gdy w jednym miejscu pracują osoby zatrudnione przez różnych pracodawców. Wtedy firmy muszą ze sobą współpracować, ustalić zasady działania i wyznaczyć koordynatora odpowiedzialnego za nadzór nad BHP.
Wyznaczenie takiej osoby nie oznacza jednak, że pozostali pracodawcy przestają odpowiadać za własnych pracowników.
Po wypadku znaczenie mają więc konkretne okoliczności: zakres robót, umowy, podział obowiązków, organizacja pracy i to, kto miał możliwość zapobiec zagrożeniu.
Praca wykonywana co najmniej 1 metr nad poziomem podłogi lub ziemi jest co do zasady traktowana jako praca na wysokości. Przepisy przewidują od tej reguły określone wyjątki.
Na powierzchniach położonych powyżej jednego metra powinny znajdować się odpowiednie balustrady. Gdy nie można ich zastosować, trzeba użyć innych skutecznych zabezpieczeń przed upadkiem.
Przy robotach budowlanych stosuje się między innymi balustrady, siatki ochronne i siatki bezpieczeństwa. W pierwszej kolejności warto korzystać z ochrony zbiorowej, jeśli warunki na to pozwalają.
To ważne z punktu widzenia właściciela czy zarządcy obiektu. Pytanie „czy pracownik ma szelki?” nie wystarczy. Najpierw trzeba sprawdzić, jakie ryzyko występuje na dachu i czy można ograniczyć je za pomocą stałych zabezpieczeń albo rozwiązań chroniących całą ekipę.
Szelki chronią konkretną osobę. Są więc środkiem ochrony indywidualnej. Żeby spełniły swoje zadanie, muszą współpracować z odpowiednim sprzętem oraz właściwie przygotowanym miejscem kotwiczenia.
Nie wystarczy założyć uprzęży i przypiąć liny do przypadkowego elementu znajdującego się na dachu.
Punkt kotwiczący, lina albo szyna muszą być dobrane do konstrukcji dachu, sposobu poruszania się pracownika oraz rodzaju wykonywanych czynności.
Stały system asekuracyjny jest częścią infrastruktury budynku. Może obejmować między innymi:
Przy jego projektowaniu trzeba uwzględnić krawędzie dachu, świetliki, miejsca wejścia, urządzenia techniczne oraz trasy, którymi pracownicy będą poruszać się podczas serwisu.
Zabezpieczenie doraźne przygotowuje się z kolei na potrzeby konkretnego zadania. W wielu sytuacjach może być wystarczające, ale za każdym razem trzeba dobrać sprzęt, sposób kotwienia i zasady przemieszczania się.
Pracownik może mieć dobre szelki, a mimo to nadal nie być właściwie zabezpieczony.
Problemem może być zbyt długa lina, złe miejsce kotwiczenia, brak odpowiedniej przestrzeni potrzebnej do zatrzymania upadku albo możliwość uderzenia pracownika o element budynku.
Dlatego nie warto patrzeć na każdy element osobno.
Szelki, lina, urządzenie kotwiczące, konstrukcja dachu i sposób wykonywania pracy tworzą jeden system. Dopiero wtedy, gdy wszystkie jego części są prawidłowo dobrane, można mówić o skutecznym zabezpieczeniu.
Wyłaz dachowy, świetliki, centrale wentylacyjne czy instalacja fotowoltaiczna mają konkretne położenie. Jeśli wiadomo o nich już na etapie projektu, można od razu zaplanować bezpieczną trasę dojścia oraz miejsca montażu zabezpieczeń.
To znacznie prostsze niż szukanie rozwiązania kilka lat później.
Nie oznacza to oczywiście, że istniejącego budynku nie można doposażyć. W wielu przypadkach montaż systemu na gotowym dachu jest możliwy.
Trzeba jednak sprawdzić konstrukcję, sposób przenoszenia obciążeń, rodzaj pokrycia oraz dostęp do elementów nośnych.
Montaż może też wymagać ingerencji w warstwy dachowe, wykonania dodatkowych uszczelnień albo częściowego demontażu istniejących elementów. Dlatego późniejsze prace bywają bardziej skomplikowane i droższe.
Nie da się jednak z góry powiedzieć, o ile wzrośnie koszt. Każdy dach ma inną konstrukcję i inne warunki techniczne.
Klimatyzator ustawiony kilka metrów od wyłazu może wyglądać na łatwo dostępny. Sytuacja zmienia się, gdy prowadzi do niego trasa biegnąca blisko niezabezpieczonej krawędzi.
Właśnie takie sytuacje warto przewidzieć wcześniej.
Podczas projektowania dobrze ustalić, gdzie znajdą się centrale wentylacyjne, klimatyzatory, panele fotowoltaiczne, wpusty, kominy i inne elementy wymagające regularnych kontroli.
System nie powinien chronić pracownika dopiero w miejscu, w którym zaczyna wykonywać serwis. Bezpieczna powinna być również droga od wejścia na dach do tego punktu.
Duża hala z płaskim dachem potrzebuje innych zabezpieczeń niż niewielki budynek ze stromym pokryciem. Jeszcze inaczej wygląda sytuacja na dachu z dużą liczbą świetlików, paneli fotowoltaicznych i instalacji technicznych.
Nie ma jednego rozwiązania odpowiedniego dla każdego obiektu.
Przy wyborze trzeba sprawdzić między innymi:
Przy analizie konkretnego obiektu warto sprawdzić profesjonalne zabezpieczenia przed upadkiem z dachu, w tym punkty kotwiczące, systemy linowe oraz rozwiązania ochrony zbiorowej. Dobór powinien jednak zawsze uwzględniać budowę dachu i sposób jego późniejszego użytkowania.
Punktów kotwiczących nie powinno się rozmieszczać wyłącznie tam, gdzie najłatwiej je zamontować.
Liczy się konstrukcja przenosząca obciążenie, droga poruszania się pracownika oraz ryzyko upadku wahadłowego, czyli sytuacji, w której po spadnięciu człowiek przemieszcza się na linie na bok i może uderzyć o element budynku.
Zanim pracownik wejdzie na dach, dobrze wiedzieć, gdzie będzie pracował, jak się tam dostanie i z jakich zabezpieczeń skorzysta.
Zarządca powinien ustalić przede wszystkim:
Jeśli na budynku znajduje się stały system asekuracyjny, wykonawca powinien wiedzieć, do czego służy i jak prawidłowo z niego korzystać.
Metalowy uchwyt wystający z dachu nie musi być punktem asekuracyjnym. Nie wolno zakładać, że można się do niego bezpiecznie przypiąć tylko dlatego, że wygląda solidnie.
Zarządca powinien też przechowywać dokumentację systemu, instrukcję użytkowania oraz informacje dotyczące jego kontroli i konserwacji.
Na niektóre dachy pracownicy wchodzą raz na kilka lat. Na innych serwis pojawia się regularnie.
Dotyczy to przede wszystkim hal produkcyjnych, magazynów, biurowców czy obiektów handlowych z rozbudowaną wentylacją, klimatyzacją, fotowoltaiką i innymi instalacjami technicznymi.
Przy częstych wejściach przygotowywanie od początku prowizorycznego zabezpieczenia za każdym razem może być mało praktyczne. Stały system pozwala przygotować budynek do powtarzalnych prac serwisowych.
Nie zwalnia to jednak wykonawcy z przestrzegania zasad BHP.
Pracodawca nadal musi ocenić ryzyko, dobrać pracownikom właściwy sprzęt, przeszkolić ich i odpowiednio zorganizować pracę.
Niniejszy materiał ma charakter sponsorowany lub promocyjny i został opublikowany na podstawie współpracy komercyjnej z podmiotem trzecim. Portal www.e-budownictwo.tv nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułu, w tym za zawarte w nim informacje, dane, opinie, oceny czy rekomendacje. Wszelkie stwierdzenia, dane i opinie przedstawione w publikacji stanowią wyłącznie stanowisko autora lub podmiotu zlecającego publikację, a nie redakcji portalu. Portal nie gwarantuje rzetelności, aktualności ani zgodności z rzeczywistością informacji zawartych w materiale i nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek szkody powstałe w wyniku korzystania z tych treści lub działań podjętych na ich podstawie. Publikacja nie stanowi rekomendacji, oferty handlowej ani porady prawnej, finansowej czy specjalistycznej w rozumieniu obowiązujących przepisów prawa.